baner kup bilet 3.JPG
Gangster_635x350.jpg
psy 3 BANER.jpg
mayday baner 2.JPG
1917_fb_cover_www.jpg
mŁODY RENIFER aLEX BANER.jpg
Zenek.jpg
Wyszukiwarka
banerek repertuar.JPG
banerek dofinansowanie.JPG
baner RDK.JPG
baner facebook kino.JPG
baner PARKINGI kino.JPG
OiS_baner.jpg
Grudge-kina-750x200.jpg
DD-kina-750x100.jpg
365_750x100.jpg
grafika
Wtorek, 14.01.2020
Agnieszka SzwankowskaLiczba wyświetleń: 78
The Grudge: Klątwa

źródło: youtube

1 lutego - godz. 19:30

2 lutego - godz. 17:00

05 lutego - godz. 19:30

 

94 minuty / Kanada, USA / Horror / 2D / napisy / od 15 lat

 

Reżyseria: Nicolas Pesce

Scenariusz: Nicolas Pesce

Na podstawie historii stworzonej przez Nicolasa Pesce’a i Jeffa Buhlera

Obsada: Andrea Riseborough, Demián Bichir, John Cho, Betty Gilpin oraz Lin Shaye i Jacki Weaver. 

 

Producent Sam Raimi przedstawia nową odsłonę kultowego horroru.

Kiedy ktoś ginie w dramatycznych okolicznościach… rodzi się klątwa.

Klątwa obejmuje miejsce śmierci.

Ten, kto przekroczy próg tego miejsca, zostanie wchłonięty przez furię klątwy.

 

15 lat temu jeden z najbardziej uznanych producentów i reżyserów Sam Raimi („Martwe zło”, „Spider-Man”, „Wrota do piekieł”), przedstawił amerykańskiej publiczności film „The Grudge”. Teraz twórca „Martwego zła” powraca, by pokazać zupełnie nową odsłonę swej ulubionej historii grozy. – Kiedy robiliśmy pierwszą wersję, w 2004 roku, horror wciąż był poza mainstreamem, wciąż na uboczu, skupiony na publiczności, która kocha horrory. Teraz zmieniło się wszystko, gatunek stał się częścią mainstreamu – mówi Sam Raimi.

Wszystko zaczęło się jednak od japońskiego horroru „Klątwa Ju-on”, który zelektryzował (i przeraził) Japonię. Film cieszył się taką popularnością, że rok później powstała jego kontynuacja. – Film Takashiego był wielkim sukcesem w Japonii, a ja zakochałem się w tej serii, chciałem, by mogła ją poznać także Ameryka – opowiada Sam Raimi.

Po sukcesie amerykańskiej wersji, fani domagali się kolejnych odsłon. Musiało jednak minąć mnóstwo czasu, by „The Grudge” powrócił na ekrany kin. – Fani wciąż pytali o nową część, ale wiedziałem jedno – muszę mieć mocną historię, aby ten powrót miał sens – mówi Raimi.

Taką historię miał Nicolas Pesce, który był w szkole średniej, gdy zobaczył „The Grudge – Klątwa” z 2004 roku. – Wtedy horrory mnie przerażały, w ogóle byłem raczej bojaźliwy – mówi reżyser i scenarzysta Nicolas Pesce, który wychował się na klasycznych czarno-białych filmach grozy. Jak wspomina, dopiero rozpoczęcie nauki w szkole filmowej zmieniło jego podejście do tematu. – Zrozumiałem, że takie kino kręci mnie bardziej niż artystyczne, ponieważ robi na mnie wrażenie, że horror może sprawić, że jeszcze kilka dni po jego obejrzeniu boisz się iść spać.

- Czuliśmy, że nadszedł czas, by „The Grudge” popchnąć na następny, wyższy poziom – mówi Sam Raimi – Tym razem czuliśmy, że to powinno być prawdziwie mocne, prawdziwie przerażające kino, takie dla dorosłych. Chcieliśmy ich przerazić.

Nicolas Pesce, pracując nad scenariuszem, korzystał z własnych doświadczeń. – Wychowywałem się w małym miasteczku, a w takich miejscach zawsze są legendy i miejscowy folklor. To wszystko zaczyna się od rzuconych mimochodem słów w rodzaju „Och, wiesz, słyszałem, że w tym domu zdarzyło się to i to” albo „Słyszałeś o ojcu tego czy tamtego?”. To fascynujące. Patrzysz na te idylliczne przestrzenie małych miasteczek i nagle zza drzwi wychyla się coś ukrytego, nieznanego, przerażająco fascynującego. Nawet w najpiękniejszych miejscach kryją się przerażające rzeczy – mówi reżyser.

Dlatego na miejsce akcji Pesce wybrał małe miasteczko. Co więcej, reżyserowi zależało, by „The Grudge: Klątwa” był filmem, w którym złoży rodzaj hołdu dla poprzednich filmów z serii. – W filmie pojawiają się motywy, których widz na początku nie zrozumie, ale kiedy film będzie zmierzał do finału, wszystko zacznie się ze sobą łączyć – mówi Nicolas Pesce – Ten film to rodzaj układanki, puzzli.

Schuyler Weiss, producent: – Tego rodzaju „budowa” filmu daje wspaniałą możliwość budowania napięcia, kreowania tajemnicy, zwłaszcza że głównymi postaciami filmu są detektywi, którzy – podobnie jak widz – dowiadują się nowych rzeczy stopniowo, w miarę jak pracują nad sprawą. Kiedy wracamy do przeszłości, kiedy zanurzamy się w teraźniejszość, wszystko zaczyna stawać się jasne.

- Przez większość filmu duchy nie ranią, nie atakują ludzi fizycznie – mówi Weiss – One same w sobie są przerażające, nie muszą nic robić żywym. Ale stopniowo doprowadzają ludzi do szaleństwa, manii, a więc ludzie sami – wzajemnie – zaczynają robić sobie krzywdę. Tak naprawdę więc w tym filmie to nie duchy są najbardziej przerażające. Najbardziej przerażający okazują się ludzie. Prawdziwym horrorem jest to, co dzieje się w realnym, namacalnym świecie.

Wyślij na portal społecznościowy Facebook
Wyślij link e-mailem
PDF
DRUKUJ
POWRÓT
WYPOWIEDZ
SIĘ